Mdlak, czyli mdlenie na życzenie
Często tutaj bywasz nieprawdaż ? Może zainteresuje Cię mój kanał RSS ? Dzięki temu będziesz na bieżąco
Gdy byłem w pierwszej klasie Technikum, w naszej społeczności klasowej zapanowała moda na „mdlaka”. Zabawa z perspektywy czasu bezsensowna i strasznie niebezpieczna. Niemniej jednak cieszyła się popularnością, wyglądało to fajnie, a ja lubiłem wykonywać „przyduszanie” na kimś – choć spróbowałem postawić się w sytuacji przyduszanego tylko dwa razy.
Na czym polega mdlak? Mdlak jest zabawą, polegającą na przyduszeniu drugiej osoby tak, aby ta odpłynęła na jakiś czas. Wygląda to nieziemsko zajebiście, jednak jest tak samo zajebiście niebezpieczne. Jest także druga opcja. Jak wyglądają obie ?
Mdlak z duszeniem za szyję jest chyba trochę mniej niebezpieczny. Bynajmniej moim zdaniem. Opis wykonywania:
1. Osoba duszona robi kilka wdecho-wydechów (wdech -> wydech -> wdech). Chodzi tutaj o hiperwentylację. Im więcej wdechów tym efekt lepszy. Nie bierzcie więcej niż 10. Następnie nabiera powietrza tak do połowy pojemności klatki piersiowej. Osoba dusząca chwyta ją za szyję w odpowiedni sposób. Najlepiej zacisnąć ręce na bokach szyi – tj. tak aby napinać skórę w ten sposób, by przyciskała się do tchawicy. Wyobraź sobie, że boki szyi to rurki a następnie spróbuj je złapać. Skóra z przodu szyi się napnie i zacznie przyduszać drugą osobę.
Ważne, by druga osoba miała otwarte oczy. Takie ciśnięcie może trwać do 10 sekund. W pewnym momencie, gdy wzrok duszonego mętnieje, przytrzymujemy jeszcze z 1-2 sekundy. Oczy polecą w górę a duszony zemdleje. Nie jest to jednak normalne omdlenie.
Mogą wystąpić drgawki, osoba może zacząć się śmiać. Może otworzyć oczy i robić dziwne ruchy np. brać długopis i odrzucać od siebie (pozdro PST). Może także być agresywna. Po przebudzeniu może ją boleć głowa, poczerwienieje zapewne. Aby sprawdzić czy kontaktuje, czy jest w „śnie”, pytamy jej „czy już?”. Jeśi odpowie – to kontaktuje. Jeśli nie – dajemy jej chwilę czasu albo walimy w ryj :)
2. Drugi sposób to sposób agresywny. Osoba kuca pod ścianą i oddycha dosyć szybko przez 10-30 sekund. Następnie nabiera powietrza i staje tak, by plecami dotykać ściany. Osoba dusząca układa dłoń na dłoni i wyprostowanymi rękoma uciska dość mocno splot słoneczny duszonego.
UWAGA !
Ta metoda jest niebezpieczna. Osoba duszona może nie budzić się nawet przez 30 sekund. Zdarzają się przypadki, że wybudza się dopiero w szpitalu, lub zapada na kilka dni w śpiączkę. U nas najdłużej jedna osoba nie wybudzała się przez około 30-40 sekund.
Po drugie należy duszonego trzymać pod pachami w dwie osoby. Gdy odpływa, momentalnie upada na ziemię. Po wybudzeniu jest się kompletnie zdezorientowanym.
Osoby duszone opowiadały nam, że były przez ten czas jakby w innym świecie. Po wybudzeniu się, nie wiedziały gdzie są przez pierwsze 3-5 sekund. Czasami także pojawia się lekka agresja albo strach w oczach. W każdym razie odlot gwarantowany – jednak niebezpieczny.
Nie namawiam Was do próbowania. To podobno uzależnia. Po kilku razach może boleć głowa. Jeśli się Wam nie uda, to jedynym objawem będzie brak możliwości ruchu przez osobę duszoną, choć będzie całkowicie świadoma.
Sam przeżyłem tylko raz takie duszenie. Faktycznie nie można się ruszyć, jednak ja z obawy o najgorsze, robiłem to pod kontrolą dwóch osób oraz na niewielu wdechach i krótkim duszeniu.
Czy warto próbować ? Myślę, że jeśli nie masz problemów z nadciśnieniem, sercem, układem nerwowym i ciałem, oraz nie masz astmy – można spróbować raz. Tylko po to, by przekonać się jak to jest i jak dziwne to jest. Acha, jeśli osoba upada, trzymajcie ją w pionie…
Na pewnym forum zapytałem, dlaczego tak się dzieje. Oto, co odpowiedział mi student medycyny, który zapytał o to jednego z profesorów:
Moim zdaniem tutaj główną przyczyną jest hipokapnia(niedobór CO2) wywołana przyspieszonymi oddechami. Hipokapnia powoduje obkurczenie naczyń mózgowych, co prowadzi do omdlenia.
Dwutlenek węgla w ponad 90% krąży we krwi pod postacią kwasu węglowego (H2CO3). Znaczny ubytek dwutlenku węgla, spowodowany hiperwentylacją, powoduje podwyższenie pH krwi (ubytek H2CO3), czyli odczyn robi nam się zasadowy. Jest to szkodliwe dla tkanek, szczególnie mózgu i jako mechanizm obronny kurczą się tętnice mózgowe, aby uchronić mózg od uszkodzeń. Skutkiem tego jest oczywiście niedotlenienie mózgu, co prowadzi do omdlenia.
Co do napinania mięśni to nie jestem pewny, ale myślę, że chodzi tu o to, że skurczne mięśnie uciskają naczynia mięśniowe i następuje mechaniczne przemieszczenie krwi do tętnic trzewnych i mózgowych. Tak samo myślę, że jest z naciskaniem na klatę. Po prostu więcej krwi płynie nam do mózgu, co powoduje nasilenie tego odruchu obronnego. Ogólnie rzecz biorąc chodzi tu o sumowanie się efektów hipokapni i jeszcze jakiegoś mechanicznego przemieszczenia krwi w obrębie łożyska naczyniowego.
Profesor rzekł:
To jest suma dwóch mechanizmów. Jeden opisałem wyżej. A drugi jest związany z uciskiem na klatę/napięciem mięśni. Obie te czynności powodują ucisk nerwu błędnego, co prowadzi do aktywacji układu przywspółczulnego, co z kolei skutkuje zmniejszeniem częstości skurczów serca. Oba te mechanizmy powodują zmniejszony dopływ tlenu do mózgu i omdlenie.
Dyskusja z przed dwóch lat toczyła się tutaj.
Jest co czytać.
Podsumowując – zabawa równie niebezpieczna, co niebezpiecznie wyglądająca. Jednak – niektórym się podoba. My już tego nie robimy, bo wiemy, że jest to niebezpieczne.
Witam na moim prywatnym blogu. Mam na imię Łukasz a tutaj opisuję swoje życie i nie tylko. Ponadto jestem redaktorem Ittechblog.pl, bloga związanego z IT. Serdecznie zapraszam do czytania.
Gienek
15 lis, 2009
No-comment
Revoir
15 lis, 2009
Tak delikatnie mówiąc, to ta zabawa jest mocno debilna… Niedługo zaczniecie nożami rzucać w tym technikum, dla zabawy? ;)
admin
15 lis, 2009
Wiesz, to było 2 lata temu ;)
Tomek
19 lis, 2009
Ja dziś próbowałem i nie zemdlałem, ale te 10 sek robi swoje xD
admin
19 lis, 2009
Tak jak mówiłem – jest to dość niebezpieczne …
Marcin
21 lis, 2009
Taka zabawa drogo mnie kosztowała,kiedys gdy mialem chyba 10 lat brat pokazal mi jak to robic,tak bardzo spodobala mi sie ta jazda ze robilem sobie takie duszenie sposobem lapania za szyje,robilem to dosc dlugo podajze 2 lata,bylem juz jakby w takim nałogu,jednak pewnego razu zlapal mnie dziwny atak,nie moglem oddychac,zrobilem sie sztywny i siny na twarzy i tracilem przytomnosc,i zaczelo sie lezenie w szpitalu,pozniej byly jeszcze 3 ataki jednak byly one we snie,gdybym wiedzial ze po tym wszystkim moje zycie sie tak strasznie odmieni,nigdy bym nie probowa dusic sie za szyje,szkoda ze nie da sie cofnac czasu
Józio
4 gru, 2009
hmmm… zabawa wydaje się debila, ale uczucie na prawdę jest niesamowite. Poza tym jest jeszcze jeden taki sposób na to ; D
Wystarczy ukucnąć, robić wdechy i wydechy przez ok minutę, ale muszą być bardzo głębokie. Następnie gwałtownie wstać, wstrzymać powietrze iiii… odlot; D tą technikę znam z podstawówki ; d
piasek
13 gru, 2009
u nas na obozie próbowaliśmy pierwszy sposób i jeszcze wersja że sam oddycham kucając i wstaje szybko, biorę kciuka do buzi i dmucham w niego ;) ten sam efekt xD kumpel spadł plecami na kant łózka dostał drgawek i rozmawiał z zmarłą babcią ^^
admin
15 gru, 2009
A takie rozmowy czy widzenie zmarłych to podobno przy tym norma. Qmpel tak miał. Krzyczał odejdźcie a potem wyjaśniał, że widział zmarłą rodzinę.