Prox: Myśli odleglejsze niż Proxima Centauri

Sylwester 2009/2010

Postanowiłem, że wyskrobię co nieco o sylwestrze. Nie będzie tego dużo, ale ze swojego punktu widzenia opiszę tegoroczny Sylwester. Był na prawdę zajebisty – do teraz odczuwam jego skutki. Jestem dość zmęczony, nie wińcie mnie więc za ewentualne błędy. Godziny są orientacyjne.

15:15 – Jestem u Sokoła. Idziemy odprowadzić Daniela na autobus a sami skaczemy po piwko na rozgrzewkę. Muszę przyznać, że Carlsberg się popsuł i smakuje jak szczochy.
16:00 – Wypijamy szampana na 3 – Staroruskoje Igristoje – Niezbyt dobry. Rozgrzewka trwa nadal.
16:30 – Zaczynamy sprzątać – DVD Sokoła nie czyta mp3 – no to mamy problem. Zostaniemy bez muzyki ?
16:45 – Enter idzie do domu po swoje DVD. Brat mu niestety nie pożyczył więc wziął od ojca. Jest z czego puszczać muzykę.
17:00 – Odkurzamy, wrzucamy ciuchy do szafy. Ogólnie ogarnięte i okazuje się jednak, że ten pokój jest nawet duży. Z Sokołem skoczyłem po stół do piwnicy, gdzie chłodziły się flaszeczki.
17:15 – Enter i Rafałek robią kanapki. Przygotowania trwają…
18:00 – Wszystko gotowe – postanawiamy, że zaczniemy o 19:00.
19:00 – Otwieramy flaszkę…
19:30 – Flaszki nie ma …

Co było dalej ? Ogólnie super impreza. Masa jedzenia w postaci wafelków, czipsów i kanapek. Na początek każdy wypił trochę barszczyku – cieszę się, że nikt nie rzygał bo trudno byłoby sprać.

Impreza minęła fajnie. Ja po drugim drinku zrobiłem sobie przerwę na kolejnych 5 kolejek. Powodem były mdłości po dipie serowym do czipsów. Przeszło mi przed 23:00.

Sylwester powitaliśmy jak zwykle na Grunwaldzkiej, gdzie była masa ludzi. Wszyscy składali sobie życzenia, achtungi wybuchały przy nogach a rakiety przed twarzami. Sympatycznie – aż dziw bierze, że nikomu nie urwało łapy. Daniel miał poparzone ucho bo mu Achtung wybuchł przy twarzy – niestety nie wiem jakim cudem.

Po powrocie – pijemy. No bo co mamy robić. Ekipa się rozgrzała. Włączyliśmy stroboskop i potańczyliśmy. Wyśmienicie :) I tak piliśmy, piliśmy. Nagadałem się wreszcie z Kamilą w osobnym pokoju – rozmowę przerwał mi Enter i jego debilny pomysł, przez który mam siniaka na dupie :)

Enter poszedł sobie spać, a Patrycja z Danielem pojechali do domu. No i była tak godzina 4:00. Z Sokołem i Kamilą dalej opijaliśmy flaszeczkę. Czułem się super, trochę mi się język pieprzył ale było fajnie. Gdy już mieliśmy iść spać koło 7:00 Enter się obudził i stwierdził „i wypili !”. Mnie było za dużo (nie dlatego, że byłem pijany – chciałem już iść spać). Zmęczenie wzięło górę. Kamila poszła spać do innego pokoju, a ja także chciałem się gdzieś legnąć.

Ale przecież nie pójdę do Kamili – Enter by mnie udusił nawet gdybym spał 5m od niej w blaszanym kombinezonie na dodatek będąc impotentem. Postanowiłem wziąć łyka drina i iść do domu (na piechotkę – 30minut). Pożegnałem się i wyszedłem.

Najgorsze jest to, że po wyjściu zmiana temperatur spowodowała, że poczułem się kompletnie pijany. Przez chwilę rozważałem powrót do Sokoła. Ostatecznie po 45 minutach pijackim chodem doszedłem do domu. Na prawdę szło mi się okropnie ciężko. Nie, że się zataczałem. Nogi mi uciekały.

Po wejściu do domu otrzeźwiałem i poszedłem spać. Obudziłem się o 16:00 z mega zgagą. Zjadłem chyba z 5g proszku do pieczenia i nie pomagało. Teraz już jest w miarę ok. Ale nadal jestem zmęczony – szkoda tylko, że nie chce mi się spać. Ale trzeba chyba iść na siłę.

Jak widać sylwester ciekawy. Możecie sądzić, że nudny, ale jak człowiek wypije to go fascynuje wszystko. Zresztą jestem spokojny i nie lubię wariować.

Mam dość alkoholu na jakiś czas. Pozdrawiam.

  • Przykładny admin, lol.

  • Admin też człowiek :D

  • Noo prosze prosze ;D aa Michałek mówił że nic przed sylwestrem nie pił ;D haa :D no mniejsza ;p Sylwestre Suuper ;p A poza tym wpis wporzo ;) Pooozdrowionka :p

  • Kamila – bo nie pił – piłem ja, Sokół i Krzysiek

  • Dooobra dobbra ;D przeciez ja nic nie mówie ;D kiedy sie ustawiamy w 3 czy w 4 ??:D

  • Spiszemy się

Śledź rozwój dyskusji dzięki kanałom RSS 2.0