Progamela.net – zlot teamu – Dzierzgoń 2010
Długo przygotowywałem się mentalnie do opisania naszego zlotu. Dzisiaj rano stwierdziłem, że czas wreszcie się ruszyć, bo zapewne wiele osób chce wiedzieć, jak wyglądał owy zlot. Myślę, że nie obfitował on w wiele ciekawych wydarzeń, niemniej jednak nam się bardzo podobało – przede wszystkim dlatego, że mogliśmy pobyć w fajnej atmosferze przez te 4 dni.
Kiedy Gynio się zgodził, na przyjazd do Gdańska w piątek (19.02), a ja dogadałem się z moją mamą w sprawie jego noclegu na dzień przed wyjazdem do Dzierzgonia i na dzień przed jego powrotem do Rybnika (Czerwionka) – pozostała jeszcze kwestia noclegu w Dzierzgoniu.
Załamała mnie wiadomość od Hemiego – Nie ma miejsc, jest jakiś zlot. Dawno nie byłem tak wkurzony (aż przeszedłem się wokół dzielnicy). Przecież nie zdarza się to często, że team cały się spotyka. Wszystko ustalone a tu taka gafa.
Hemi stanął na wysokości zadania i porozmawiał z szefem Ośrodka Kulturowego w Dzierzgoniu (jego znajomym) – udało się załatwić pokój – nie dwu- a trzyosobowy – nie za 40zł a za 60zł na dobę (i tak mieliśmy taniej).
Gdy już wszystko było gotowe, czekałem w domu aż Gynio będzie w okolicach Tczewa, aby pojechać po niego do Gdańska, bo sam chłopak by się pogubił. Odebrałem go z dworca, był zmęczony 11 godzinną podróżą. Pojechaliśmy więc do mnie i od razu poszliśmy na piwko na plażę. Gynio nigdy nie był na plaży w woj. Pomorskim, ja nigdy nie byłem na plaży, gdy zamiast piachu leżała gruba warstwa śniegu.
Wróciliśmy do mnie, przekimaliśmy do rana i około 13:30 pojechaliśmy na dworzec w Gdańsku. Z Gdańska do Elbląga – szybko zleciało, pociąg pośpieszny. Z Elbląga do Dzierzgonia – już nie tak kolorowo. Do Dzierzgonia z Elbląga jest 45km – 40km z tego przejechaliśmy w tempie 25km/h po drodze tak dziurawej, że to się w głowie nie mieści. Prawie wypluliśmy żołądki.
Gdy już dojechaliśmy na miejsce, powitał nad na PKSie Hemi i jego trzy koleżanki (jeśli dobrze pamiętam to Patrycja, Pola i Monika). Poszliśmy się rozpakować, na pierwszy ostrzał poszły laptopy i sprawdzanie, czy jest net – NIE MA! – no nic, to dzisiaj coś wypijemy.
Zaszliśmy do sklepu, kupiliśmy piwka, w torbie mieliśmy litr Luksusowej zakupionej w Gdańsku. Zaczęła się integracja, którą jeden z nas zakończył pięknym akcentem kolorystycznym. Poszliśmy spać. Rano obudziłem się z bólem głowy – cały dzień niewyobrażalnie bolały mnie stawy – dopiero serek Danio z żelatyną trochę mi pomógł.
Niedziela była dniem, w którym próbowaliśmy zniwelować skutki wczorajszej popijawy, załatwić internet i rozejrzeć się po mieście. Miasteczko jak Miasteczko – bardzo fajne. Szkoda tylko, że praktycznie nie zrobiliśmy żadnego zdjęcia w mieście. Następnym razem to nadrobimy.
W poniedziałek smutna wiadomość – Dyro nie udostępni nam hasła do neta. 4h później – internet załatwiony. Niestety radość była przedwczesna. Internet zrywał co chwilę połączenie. Raz był raz nie. W końcu wieczorem znalazłem miejsce, gdzie chodził bez zarzutów. Spokojnie mogliśmy coś porobić (znaczy nie kodzić). Programować się raczej nie dało, że względu na to, że internet chodził dość wolno.
Co robiliśmy do wtorku ? Oglądaliśmy TV, gadaliśmy między sobą o grze i nie tylko, jedliśmy, piliśmy, szwędaliśmy się po mieście. W sumie może wydawać się nudne – nam jednak bardzo odpowiadał taki spokój i oderwanie się od spraw gry na jakiś czas. Wypoczęliśmy i nabraliśmy energii.
We wtorek około 12:30 wyjechaliśmy do Elbląga. W Elblągu z Gyniem zjadłem jakiś zestaw Gyrosowy na dworcu PKP, gdzie złapałem HotSpota i coś wyskrobałem na blipie oraz pogadałem na GG, czekając na pociąg o 14:17. Tym razem podróż się dłużyła, ale warto jechać tą trasą, aby zobaczyć zamek w Malborku czy most nad Wisłą.
Po powrocie – kierunek – piwo i plażą. Tym razem celem Gynia stało się molo. Mamy dużo zdjęć z plaży po powrocie i także jakieś filmiki.
Rano odwiozłem Gynia na dworzec – koło 7:25 miał pociąg powrotny. Na pożegnanie zrobiłem mu fotkę – wstawię ją na naszego Bloga informacyjnego.
Tak zleciał nam zlot. Czy było ciekawie ? Naszym zdaniem bardzo. Jeszcze bardziej się zgraliśmy i zintegrowaliśmy. Nie potrzeba internetu czy super rozrywki, aby dobrze się bawić i miło spędzić czas. Zresztą jak to mówi Hemi Dzierzgoń to zadupie i dziura – czyli nie ma nic do roboty. I tak jest faktycznie (mają dobrą pizzę) – niemniej jednak w lato znaleźlibyśmy sobie rozrywki.
Jakie są nasze dalsze plany ? Prawdopodobnie w przeciągu 2-3 lat Kallosz i Hemi napiszą silnik Progamela.net beta, z którego będzie można uzyskać kilka gier pochodnych. Rdzeń silnika już jest, layout do gry także. Myślę, że jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, możemy spodziewać się kilku gier pod banderą Progameli.
A potem ? Cóż – może założymy firmę. Są to odległe plany, jednak z całą pewnością możliwe. Tym bardziej, że wziąłem się za PHP OOP, Gynio także.
Czy będzie jeszcze jakiś zlot ? Możliwe, że w majówkę (która wypada w weekend) przejedziemy się z Hemim do Gynia (za Rybnik). Tego jeszcze nie wiemy. W wakacje Gynio chce przyjechać koniecznie do Gdańska z kumplami. Hemi pewnie też się skusi.
Jeśli chcecie obejrzeć kilka fotek z pokoju, w którym mieszkaliśmy, to zapraszam w te miejsce – gdzieś niżej są fotki. Postaram się dzisiaj wrzucić jeszcze kilka i może jakiś filmik.
Witam na moim prywatnym blogu. Mam na imię Łukasz a tutaj opisuję swoje życie i nie tylko. Ponadto jestem redaktorem Ittechblog.pl, bloga związanego z IT. Serdecznie zapraszam do czytania.
Łukasz Kurowski
8 mar, 2010
Ja jestem z Czerwionki, kto jest z czerwionki ? :O
admin
8 mar, 2010
Gynio